7. Obarczasz bliskich zbyt wieloma obowiązkami
Problem: Wiadomo, że nie zrobisz wszystkiego sama! Musisz mieć kogoś, kto pomoże ci ogarnąć przekąski i kwiaty, ułoży ci welon czy upewni się, że orkiestra dostała odpowiednie wskazówki. Przeważnie panny młode proszą o takie przysługi swoją mamę (czasem siostrę czy druhnę). Najczęściej bliskie osoby są uradowane, mogąc pomóc, pamiętaj jednak, że one też chcą się pobawić!
Rozwiązanie: Nieważne, jak bardzo się denerwujesz – miej na uwadze, iż większość kompetentnych, dorosłych osób poradzi sobie z wszelkimi rodzajami obowiązków, związanych z weselem. A niewątpliwie na przyjęciu zjawi się ich cała masa! Nie obarczaj zatem obowiązkami jednej osoby, lecz rozdziel je pomiędzy krewnych czy znajomych. Na pewno nie będą mieli nic przeciwko udzieleniu niewielkiej pomocy (a mogą nawet poczuć się ważni). Jeżeli obawiasz się, że nie ogarniesz całego tego zamieszania, jakie wywołuje każde wesele, po prostu zrób sobie listę zadań i przydzielonych do nich osób.
Inne rozwiązanie: Wynajmij profesjonalnego koordynatora, który przygotowywał już nie jedno wesele. Taki ekspert dopnie zwykle wszystko na ostatni guzik. Nie jest to taka droga usługa, jak mogłoby się wydawać, a z całą pewnością oszczędzi Ci mnóstwo nerwów. Czasami ślub i wesele wymagają profesjonalnego wsparcia, zapewniającego większy komfort przygotowań. Niestety zawsze wymaga to zwiększenia całkowitych kosztów przedsięwzięcia i wymaga wiarygodnych referencji.
8. Rozpaczasz nad źle dobranymi obrusami
Problem: Karnety na stół weselny właśnie przyszły z drukarni i dostrzegłaś, że kolor tuszu nieco różni się od tego użytego na zaproszeniach. A może kwiatek do butonierki pana młodego miał być o ton ciemniejszy? Nie okłamujmy się – nawet przy najbardziej szczegółowo zaplanowanym weselu nie da się uniknąć pewnych nieprzewidzianych sytuacji.
Rozwiązanie: Jeżeli przez kilka miesięcy ślęczałaś nad każdym szczegółem, trudno ci się pogodzić z pewnymi niedociągnięciami, jakie mogłoby mieć Twoje wymarzone wesle. W momencie, gdy się na takowe natkniesz, istotne jest, aby wziąć głęboki wdech i pomyśleć sobie: Jak ważne będzie to dla mnie za rok? Nie za 10 czy nawet 5 lat, lecz właśnie za rok. Prawda jest taka, iż większość z usterek, które doprowadzają cię w tym momencie do palpitacji, tak naprawdę nie będzie się liczyć w dniu wesela, a co dopiero później! Jeżeli powstanie jakiś poważny zgrzyt, powinnaś oczywiście mu zaradzić. Niewielkie błędy lepiej jednak zignorować. Nie możesz strawić wszystkich swoich sił na walkę z byle czym. Zachowaj je na poważniejsze sprawy!


